Skuteczna ochrona przed oszustami

Counter-Strike jest już na dzisiaj czymś zdecydowanie więcej, niż tylko prostą rozrywką na długie jesienne wieczory. Jest to może i wciąż rozrywka, ale posiadająca silny aspekt współzawodnictwa oraz globalne systemy rankingowe. Do tego dochodzą jeszcze przedmioty kolekcjonerskie sprzedawane często za naprawę gigantyczne pieniądze. Niestety, także tutaj pojawia się problem oszustw w rozgrywce.

E-sport, podobnie jak klasyczny sport, ma problem z dopingiem, oczywiście w wydaniu cyfrowym. Są to zazwyczaj małe aplikacje celujące za człowieka lub pozwalające mu dokonywać rzeczy normalnie niewykonalnych.

Polityka Valve, wydawcy gry, jest tutaj wyjątkowo skuteczna, ponieważ wszyscy gracze przyłapani na oszustwach, a wcale nie jest to aż tak bardzo trudne przy ciągłym ulepszaniu narzędzi antyhakerskich, od razu mają blokowane konta w usłudze Steam. Tracą w ten sposób dostęp do wszystkich produktów, jakie wcześniej zakupili i nawet jeśli tylko mieli tam kopię gry, oszustwa stają się drogim biznesem.

Pay2Win? Nie w Counter-Strike

Counter-Strike pochodzi jeszcze z tych czasów, kiedy model free2play nie istniał w ogóle. Dla osób niezorientowanych spieszymy z dokładnym wyjaśnieniem, że taki model rozgrywki polega na udostępnianiu produktu zupełnie za darmo i zarabianiu na graczu, a nie od gracza lub na usługach premium dla gracza. Najszerzej jest to znane obecnie z rynku darmowych gier na urządzenia przenośne takie jak chociażby tablet, gdzie klient nic nie płaci, ale co jakiś czas musi obejrzeć reklamę. Może oczywiście zapłacić kilka groszy i usunąć reklamy, a czasami może zapłacić trochę więcej i dostać całkiem przyjemne ułatwienia lub uatrakcyjnienia rozgrywki.

Coś takiego przekształciło się jednak w pay2win, czyli możliwość zakupienia wszelkich ułatwień zmieniających balans rozgrywki tak, że gracz mógł poprawiać swoje szanse poprzez pieniądze. Counter-Strike jest na szczęście całkowicie wolny od takiego mechanizmu i cały czas utrzymuje się tylko ze sprzedaży kluczy do gry, elementu niezbędnego do rozgrywki sieciowej.

Narodziny e-sportu

Counter-Strike dla wielu osób to przede wszystkim problemy z pracą domową, spóźnienia, zarwane noce i ogólnie zbyt dużo czasu spędzonego przed ekranem monitora. Okazuje się jednak, że może to być jeszcze nie do końca sposób na życie i na karierę, ale już na pewno metoda zarobienia całkiem ciekawych pieniędzy. Pod warunkiem oczywiście, że ktoś jest wystarczająco dobry. Razem z grą Counter-Strike narodził się bowiem e-sport.

Rozgrywki e-sportowe nie różnią się tak naprawdę niczym od klasycznego sportu. W piłce nożnej wybiega na boisko grupa ludzi, którzy rywalizują ze sobą kopiąc piłkę. W przypadku gry Counter-Strike mamy dwie grupki ludzie starających się osiągnąć cele założone w tej grze.

Na początku była to tylko zabawa dla samych grających, ale szybko okazało się, że tak jak w każdym innym sporcie, oglądanie rywalizacji może być całkiem emocjonujące. Najlepsi zawodnicy świata to dzisiaj bogaci ludzie, a transfery pomiędzy klanami nieraz przypominają transfery pomiędzy klubami piłkarskimi.

Ty bocie!

Rozgrywka sieciowa Counter-Strike, jeśli nie jest prowadzona w gronie najbliższych przyjaciół, chociaż czasami akurat w takim wypadku kwestia staje się najbardziej paląca, to silne współzawodnictwo poparte jeszcze silniejszymi emocjami. Wyzwiska lecą gęsto, a bardziej doświadczeni gracze potrafią kląć w kilku językach. Czasami pojawia się też obelga przyrównująca gracza do bota. Wielu młodszych zapaleńców zwykle nie rozumie, o co chodzi. Warto się na tym skupić, bo to ciekawa sprawa.

Counter-Strike powstawał jeszcze w czasach, kiedy rozgrywki przez Internet były rzadkością, bo mało kto miał w domu wystarczające łącze internetowe. Grało się wtedy przez sieć lokalną, w kawiarenkach internetowych lub właśnie z botami, czyli de facto samodzielnie. Bot to po prostu linijki kodu, skrypty, które udają prawdziwego gracza i po prostu sterują postacią grze. Są oczywiście nie za mądre, zabójczo przewidywalne i łatwe do pokonania. Ich powstanie było krokiem milowym w rozwoju gier, ale dzisiaj to znakomita obelga dla słabych graczy.

Kiedy o modach jeszcze nikt nie słyszał…

Counter-Strike to prawdziwy fenomen na rynku gier komputerowych, chociaż jeśli patrzy się z dzisiejszej perspektywy, zdecydowanie trudniej jest już to zauważyć. Jego śladami poszło bowiem bardzie wiele różnych tytułów i ogólnie grup deweloperskich. W całym tym fenomenie chodzi o to, że Counter-Strike wcale nie był rozwijany jako gra sama w sobie, ale stanowił modyfikację do hitowego tytułu Valve, Half Life.

Half Life to kultowa gra z gatunku strzelanek pierwszoosobowych, tak zwanych gier FPS. Dzisiaj jest to już uznany rynek i nie licząc MOBO/MOBA największa część branży, ale u swoich początków była to jedynie nisza dla zapaleńców będących w stanie reagować z zawrotną prędkością na działania przeciwnika.

Oczywiście jeśli chodzi o rozgrywkę sieciową. Half Life oferował na tym poziomie grę raczej mało taktyczna i skupiającą się na klasycznym trybie deathmatch, więc grupa zapaleńców postanowiła wprowadzić do niego trochę ciekawszych elementów. Skala, jaką osiągnęło całe przedsięwzięcie, była na początku nie do przewidzenia.